Hej miśki! Mamy dla was nowe strony na facebook'u i nie tylko, które są naprawdę świetne! Oto one:
One Direction to coś więcej niż zespół ღ
Hi, We Are Polish Directioners
Kocham One Direction bardziej niż Louis marchewki
Tak kocham One Direction. Masz z tym problem?
Bo ja kocham One Direction, a wam nic do tego
Niall Horan.? Tak, to mój mąż ;3
Tak kocham One Direction. Masz z tym problem?
Directioner Boy Poland
Komentujcie imaginy, bierzcie udział w ankietach i wchodźcie codziennie na bloga! Kochamy was!
Adminki :*
Najlepsze Polskie Imaginy One Direction
piątek, 19 kwietnia 2013
środa, 17 kwietnia 2013
#6 Niall, cz.2
Ta wspólna noc była cudowna... Następnego dnia od rana przygotowywaliśmy wszystko na imprezę- dmuchaliśmy balony, nakrywaliśmy stoły, ustawiliśmy sprzęt muzyczny, itd. W końcu zjawili się goście. Siedziałam przy stoliku z całym One Direction i ich partnerkami. Dobrze dogadywałam się z chłopakami, więc świetnie się bawiliśmy.
Wkońcu wszyscy poszliśmy potańczyć. Poruszałam się zmysłowo, co podobało się Niallerowi. Czułam na sobie spojrzenia innych chłopaków, ale nie przeszkadzało mi to, wręcz przeciwnie- lubiłam być obiektem zainteresowania.
Gdy wróciliśmy do stolika, okazało się, że Zayn pokłócił się z Perrie i wściekła dziewczyna pojechała do domu. 'Jak zawsze'- pomyślałam.
-Kochanie, przynieś mi bluzę, jak możesz, bo jestem zajęty.- powiedział Niall nalewając następną kolejkę drinków.
-Jasne, kotku.- powiedziałam i chwiejnym krokiem poszłam do pokoju. Spożyłam tego wieczoru pokaźną ilość alkoholu. Gdy weszłam do sypialni i schyliłam się po bluzę, poczułam czyjeś ciepłe dłonie na moich biodrach. Gdy się odwróciłam, nie ujrzałam tego, kogo się spodziewałam...
-Zayn? Co ty tu…- nie dokończyłam, ponieważ mulat przerwał mi mocnym pocałunkiem. Smakował alkoholem i gumą do żucia. Jego pocałunek był zupełnie inny niż piesczoty Nialla, nie był delikatny, wręcz przeciwnie. Przyciągnął mnie do siebie jeszcze bardziej, a ja oddałam mu pocałunek. Nie wiem dlaczego tak się zachowałam, może sprawił to alkohol, a może urok tego cholernie przystojnego bruneta… Nagle do pokoju wszedł zdezorientowany Niall. Gdy zobaczyłam go w drzwiach, z trudem próbowałam odepchnąć od siebie pijanego Zayna.
-[T.I] ? Zayn? Co tu się dzieje?- powiedział blondyn, jakby niedowierzając w to, co widzi.- Dlaczego mi to zrobiliście?- dodał bezgłośnie a po policzku pociekła mu łza. Wybiegł z pokoju, a ja dopiero wtedy zrozumiałam, co zaszło przed chwilą. Zdradziłam Niallera. Zdradziłam mężczyznę mojego życia. Z jego przyjacielem.
-Zayn! Co my najmądrzejszego zrobiliśmy? – krzyczałam na chłopaka roztrzęsiona, na co on odpowiedział mi uśmiechem. Moje dłonie zaczęły lekko drgać.
-[T.I], przestań, przecież ci się podobało.- mówił mocno pijany Zayn zmniejszając odległość między nami.
HazzGirl
To już 2 część Niallera. Jesteście zaskoczone? :) Sory, że jest taka krótka, obiecuję, że następna będzie dłuższa:3
Kolejna pojawi się już niedługo... Im więcej będzie komentarzy, tym szybciej:***** Czekajcie i codziennie odwiedzajcie naszego bloga:*
Mam do was ogromną prośbę: KOMENTUJCIE :) Uwierzcie, to bardzo pomaga w dalszej pracy. Wyrażajcie śmiało swoje opinie lub składajcie zamówienia na imaginy.
Po prawej stronie czekają także dla was ankiety, chcemy wiedzieć więcej o naszych czytelniczkach ;)
KOCHAM WAS!
Wkońcu wszyscy poszliśmy potańczyć. Poruszałam się zmysłowo, co podobało się Niallerowi. Czułam na sobie spojrzenia innych chłopaków, ale nie przeszkadzało mi to, wręcz przeciwnie- lubiłam być obiektem zainteresowania.
Gdy wróciliśmy do stolika, okazało się, że Zayn pokłócił się z Perrie i wściekła dziewczyna pojechała do domu. 'Jak zawsze'- pomyślałam.
-Kochanie, przynieś mi bluzę, jak możesz, bo jestem zajęty.- powiedział Niall nalewając następną kolejkę drinków.
-Jasne, kotku.- powiedziałam i chwiejnym krokiem poszłam do pokoju. Spożyłam tego wieczoru pokaźną ilość alkoholu. Gdy weszłam do sypialni i schyliłam się po bluzę, poczułam czyjeś ciepłe dłonie na moich biodrach. Gdy się odwróciłam, nie ujrzałam tego, kogo się spodziewałam...
-Zayn? Co ty tu…- nie dokończyłam, ponieważ mulat przerwał mi mocnym pocałunkiem. Smakował alkoholem i gumą do żucia. Jego pocałunek był zupełnie inny niż piesczoty Nialla, nie był delikatny, wręcz przeciwnie. Przyciągnął mnie do siebie jeszcze bardziej, a ja oddałam mu pocałunek. Nie wiem dlaczego tak się zachowałam, może sprawił to alkohol, a może urok tego cholernie przystojnego bruneta… Nagle do pokoju wszedł zdezorientowany Niall. Gdy zobaczyłam go w drzwiach, z trudem próbowałam odepchnąć od siebie pijanego Zayna.
-[T.I] ? Zayn? Co tu się dzieje?- powiedział blondyn, jakby niedowierzając w to, co widzi.- Dlaczego mi to zrobiliście?- dodał bezgłośnie a po policzku pociekła mu łza. Wybiegł z pokoju, a ja dopiero wtedy zrozumiałam, co zaszło przed chwilą. Zdradziłam Niallera. Zdradziłam mężczyznę mojego życia. Z jego przyjacielem.
-Zayn! Co my najmądrzejszego zrobiliśmy? – krzyczałam na chłopaka roztrzęsiona, na co on odpowiedział mi uśmiechem. Moje dłonie zaczęły lekko drgać.
-[T.I], przestań, przecież ci się podobało.- mówił mocno pijany Zayn zmniejszając odległość między nami.
HazzGirl
To już 2 część Niallera. Jesteście zaskoczone? :) Sory, że jest taka krótka, obiecuję, że następna będzie dłuższa:3
Kolejna pojawi się już niedługo... Im więcej będzie komentarzy, tym szybciej:***** Czekajcie i codziennie odwiedzajcie naszego bloga:*
Mam do was ogromną prośbę: KOMENTUJCIE :) Uwierzcie, to bardzo pomaga w dalszej pracy. Wyrażajcie śmiało swoje opinie lub składajcie zamówienia na imaginy.
Po prawej stronie czekają także dla was ankiety, chcemy wiedzieć więcej o naszych czytelniczkach ;)
KOCHAM WAS!
wtorek, 16 kwietnia 2013
#5 Harry cz.3
-Słucham?- odparł zdziwiony. Najwidoczniej nie spodziewał się takiej propozycji z mojej strony. Ja również nie dowierzałam, że te parę słów opuściło moje usta. W końcu zawsze myślałam, że należę do tych, którzy trzymają język za zębami...
- To jak chcesz wejść do środka?- powiedziałam pewnym siebie głosem- Moglibyśmy się lepiej poznać... Hy? To co?
- Ok, ale potem nie narzekaj, że jesteś na pierwszych stronach wszystkich czasopism- rzucił i szepnął mi do ucha- teraz już nie pozbędziesz się mnie tak łatwo..
- Czy powinnam się już zacząć bać- zaczęłam się z nim droczyć.
- Nie, skarbie- odrzekł i delikatnie położył dłonie na moich biodrach. Poczułam się tak, jakbym za chwilę miała rozpaść się na miliony drobnych odłamków. Byłam w siódmym niebie, mogąc czuć jego dotyk.
- Harry, co Ty robisz?- zapytałam.
- Nic- rzucił wymijająco- to jak wejdziemy do środka?
- Tak głuptasie. Przecież nie będziemy tak tu stać przez całą noc- powiedziałam i wyciągnęłam klucze zza doniczki.
Kiedy wychodziłam z domu zapomniałam zapalić lampę i teraz wszędzie panowały egipskie ciemności. Po omacku znalazłam, klamkę a zaraz potem zamek. Przekręciłam go i otworzyłam drzwi. Jednocześnie weszliśmy do środka. Zdjęłam kurtkę Hazzy i zaprosiłam go dalej.
- Tylko się nie przestrasz. Panuje tu ,,mały” bałagan- uściśliłam- nie spodziewałam się, że będę miała gościa.
- Nie przejmuj się. Nie widziałaś chyba naszego kompleksu w środku, skoro twierdzisz że panuje tu bałagan.
- Taa piątka chłopaków w jednym domu?! Nie chcę wiedzieć co tam się dzieje- zaśmiałam się.
-Kiedyś muszę Cię tam zabrać. Powinnaś poznać czwórkę tych idiotów. Każdy z nich jest specyficzny na swój sposób. Jednak zanim dojdzie do spotkania, powinienem oswoić Cię z tym. Nie chciałbym, żebyś pomyślała, że masz do czynienia z debilami.
- Harry, nie przesadzaj. Nie wydają się być aż tacy źli- oznajmiłam.
- Zapewniam Cię, że zmienisz zdanie- oświadczył i posłał mi łobuzerski uśmiech.
- Rozgość się-powiedziałam po chwili- mam nadzieję, że nie zanudzisz się na śmierć, w czasie gdy ja będę przygotowywała coś do picia.
- Nie, ale mimo wszystko radziłbym Ci się pospieszyć. Nie wiesz na co mnie stać, gdy mi się potwornie nudzi...- oznajmił i wyszedł z kuchni.
Byłam niesamowicie ciekawa co miał na myśli. Słyszałam wiele plotek na temat jego skłonności do chodzenia bez ubrań, ale mimo wszystko nie wierzyłam, że byłby skłonny rozebrać się przy mnie.,, Nagi Harry chodzący po moim domu”-zaśmiałam się. Przecież to jakaś niedorzeczność.
Przestałam zastanawiać się, co chodziło mu po głowie. Chciałam jak najszybciej znaleźć się blisko tych jego pięknych, zielonych tęczówek.,, Gorąca czekolada”- przypomniałam sobie. ,,Przyszłaś tu po to, by zrobić nam coś do picia,a nie rozmyślać o Harrym”- zganiłam się. Naprawdę nie wiedziałam co się ze mną działo. Nie poznawałam siebie. Nigdy wcześniej, nikt na mnie tak nie działał jak loczek. Jego pojawienie się obróciło mój świat o sto osiemdziesiąt stopni...
Międzyczasie wyjęłam z szafki wszystkie potrzebne produkty i wzięłam się do pracy. Wstawiłam mleko, a następnie wrzuciłam do niego połamaną tabliczkę czekolady. Po chwili zdjęłam naczynie z ognia i przelałam jego zawartość do kubków. Na końcu udekorowałam napój bitą śmietaną. Byłam z siebie dumna, że po raz pierwszy niczego nie spieprzyłam. Teraz pozostało mi jedynie zawołać bruneta.
- Harry, możesz już przyjść- wykrzyknęłam. Niestety nikt mi nie odpowiedział. Wyszłam z kuchni, by go osobiście go poinformować. Byłam ogromnie zdziwiona, gdy nigdzie go nie znalazłam. Zaczęłam się nawet zastanawiać czy przypadkiem nie opuścił mojego domu. Mógł w końcu się znudzić i po prostu wyjść. Ostrzegał mnie, żebym się pospieszyła.
Na szczęście moje przepuszczenia okazały się błędne. Ucieszyłam się, kiedy zobaczyłam jego białe conversy. Byłam jedynie co raz bardziej ciekawa w co on ze mną grał. Czemu się ukrywał?
Postanowiłam jeszcze raz wdrapać się po schodach. W końcu musiał gdzieś tu być. Nie mógł się przecież tak po prostu ulotnić. Najpierw postanowiłam sprawdzić swój pokój, a dopiero potem resztę mieszkania.
- Harry jesteś tu?- zapytałam, uchylając drzwi. Weszłam do sypialni i moim oczom ukazał się dziwny widok. Zobaczyłam Hazzę, który leżał na moim łóżku.
- Muszę przyznać, że masz tu bardzo wygodnie- oświadczył i przeciągnął się- nawet pomyślałaś o podwójnym łóżku.
- Harry co Ty tak w ogóle robisz?- spytałam zdziwiona.
- Nie pytaj. Po prostu przyjdź do mnie.
Onieśmielona podeszłam do łóżka i usiadłam na jego skraju. Byłam naprawdę ciekawa co wymyślił.
- Boisz się mnie?- padło z jego ust- jesteś taka spięta. Spróbuj się rozluźnić, kotku.
- Nie- stwierdziłam -nie boję się Ciebie. Skąd taka myśl?!
- Skoro tak. To podejdź bliżej. Naprawdę nie gryzę - powiedział i wyciągnął swoją dłoń.
- Harry, przygotowałam gorącą czekoladę. Chodź, zejdziemy na dół i pogadamy na spokojnie- zaproponowałam.
- Pozwolisz, że wybiorę inną opcję? Zostaniemy tutaj, a ja zejdę po czekoladę. Prawda, że genialne?
- Ale...- zaczęłam
- Nie ma żadnego: ,, Ale”- sprostował i podniósł się z łóżka- zaraz wracam.
MissPotatoe
Hej wszystkim! Naprawdę wielkie sorry za tego imagina. Totalny brak weny... Postaram się wam to nadrobić następną częścią... Macie jakieś pomysły co wydarzy się potem? Komentujcie, bierzcie udział w ankietach, motywujcie nas do pracy. Dzięki za ponad 620 wejść. Jest nam bardzo miło ;) Siemka :***
niedziela, 14 kwietnia 2013
#4 Harry cz.2
- Harry.. chyba powinnam już iść- oznajmiłam. Szybko zdjęłam jego kurtkę, wdychając po raz ostatni wspaniałą woń jego perfum. Robiłam pewnie największy błąd w swoim życiu, ale taki był mój wybór. Hazza wydawał się być ideałem mężczyzny. Troskliwym, pomocnym, a przede wszystkim cholernie seksownym.
- Nie. Nie pozwolę Ci odejść samej T.I. Nie wybaczyłbym sobie, gdyby Ci się coś stało- czy on naprawdę to powiedział? Czy może jednak jest to jeden z tych moich chorych snów.- Proszę pozwól mi Cię odwieźć do domu. Uwierz Londyn nie jest zbyt bezpieczny. Szczególnie w nocy...
- Tak. Wiem coś o tym...- powiedziałam z poddenerwowaniem w głosie.
- Czyli jednak się zgadzasz?- zapytał z nadzieją.
- A mam wybór?- uśmiechęłam się do niego.
- Nie. Nie sądzę- stwierdził loczek- więc chodź za mną. Chłopak pociągnął mnie ze sobą. Otworzył przede mną drzwi od sklepu, a potem szliśmy ramię w ramię wprost do jego auta- patrz! Pada śnieg.
Faktycznie z nieba zaczęły lecieć pojedyncze, płatki śniegu. Przez chwilę zastanawiałam się jak to jest możliwe, że każda śnieżynka jest inna. Czy to nie dziwne? Nie wiem czemu, ale przypomniało mi to o nas, ludziach. Każdy jest inny, czasami lepszy, a zarazem gorszy od drugiego. Była to tylko krótka myśl, która dała mi wiele do myślenia.
- Wiesz, że nigdy nie całowałem się w deszczu?- rzekł Harry, otwierając mi zarazem drzwi od samochodu. Od razu wiedziałam, że będzie jeździł jakąś niezłą bryką, ale nie spodziewałam się, że aż tak. Siedziałam w końcu w ogromnym, czarnym Porsche.
- Harry, ale wiesz że nie pada teraz deszcz?
- Tak, ale nie wiem czemu, chciałem byś się o tym dowiedziała- poczułam się jakoś dziwnie, gdyż chłopak powiedział mi zapewne jedną z wielu skrywanych przez niego tajemnic- To gdzie konkretnie mieszkasz?
Podałam Hazzie adres, a zaraz potem ruszyliśmy. Przez chwilę panowała niezręczna cisza. Każdy z nas nie wiedział, co powiedzieć. Nasza znajomość trwała zaledwie kilkanaście minut. W końcu Harry włączył radio, w którym leciała dobrze znana mi piosenka Ona Direction. Nie wiedziałam nawet, kiedy zaczęłam po cichu podśpiewywać poszczególne wersy.
- Może chcesz, abym włączył coś innego?- zapytał zmieszany.
- Nie. Uwielbiam tę piosenkę, a szczególnie solo pewnego bruneta- mówiąc to patrzyłam się w jego kierunku.
- Naprawdę?- zypytał tak jakby nie dowierzał moim słowom.
- Tak. Ile razy mam to mówić?
- Skoro tak....- Harry wyłączył radio i zaczął nucić mi jego solówkę z Change my mind. Poczułam się taka szczęśliwa? Wyróżniona? Nie znałam słów, które mogłyby opisać co się ze mną działo. Poczułam się jakbym była małą księżniczką czekającą na swojego księcia z bajki.
Never felt like this before
Are we friends or are we more?
As I'm walkin towards the door
I'm not sure...
- Woow. Dzięki- powiedziałam, gdy chłopak wypowiedział ostatnie słowo.
- Nie ma za co- kolejny raz tego wieczora uśmiechnął się do mnie- cieszę się, że Ci się podobało.
I wtedy samochód zwolnił i zatrzymał się przed moim domem. Nie dowierzałam, jak mogliśmy się tu tak szybko znaleźć. Harry wysiadł pierwszy i ponownie otworzył mi drzwi. Byłam pod wrażeniem, gdyż nigdy wcześniej nie spotkałam kogoś z takimi manierami.
- Pani pozwoli- rzucił, lecz szybko zmienił styl swojej wypowiedzi- pozwolisz, że odprowadzę Cię pod drzwi?
Nie musiałam nic mówić. Wystarczyło, że kiwnęłam twierdząco głową. Loczek delikatnie dotknął opuszkami palców mojej dłoni. Czułam się taka uskrzydlona jego bliskością. Byłam ciekawa, czy tylko na mnie tak on działał, przecież to zaprzeczało wszelkim prawom logiki. Wystarczył jeden gest, a ja zapragnęłam od razu więcej.
W ciszy zaczęłam zdejmować jego kurtkę. To było okropne. Te kilkadziesiąt minut zleciało niczym kilka sekund. To nie sprawiedliwe, że wspaniałe chwile trwają tak krótko. Zaczęłam żałowałam, że prawdopodobnie nigdy więcej go już nie zobaczę. Życie gwiazd...
- To ja już będę wracał- zaczął Harry.
- Nie. Poczekaj- wtrąciłam i od razu zaczęłam tego żałować- nie chcesz wejść do środka?
MissPotatoe
Oto druga część Harrego. Jak ją oceniacie? Komentujcie, ankietujcie i podsuwajcie nam swoje pomysły- będziemy wdzięczne. To naprawdę ważne, a dla was to tylko kilka minut :*Już niedługo pojawi się następna część, a w międzyczasie dużo innych imaginów i niespodzianek :)
sobota, 13 kwietnia 2013
Polecane strony ;*
Siema! Chciałybyśmy polecić wam kilka stron na facebook'u: prowadzą je naprawdę miłe Directioners.
Chcemy także podziękować za zainteresowanie blogiem! Zmotywowałyście nas do pisania, także obiecujemy wam jeszcze więcej imaginów.
Oto strony:
Hi! We're One Direction :3
Wiesz dlaczego jestem sama ? Bo poczekam na Horana . ; 3
Moja mama jeszcze nie wie, że ma pięciu zięciów.
Gwałcę replay, gdy słucham One Direction.
One Direction - Informacje, imaginy, zdjęcia, itd
Hejtujesz 1D, czemu? Bo osiągnęli coś, o czym możesz pomarzyć.
Forever 1D
One Direction jest jak koka, uzależnia.
Mam bzika na punkcie One Direction
Polish Directioners Forever
Harry moim bogiem, a Niall nałogiem.
One Direction moją kokainą. :3
One Direction moim życiem.
Mój mąż ma na imię Niall. Tak tak Niall Horan. :>
Harry Styles is f*ckin' perfect
http://two-different-worldss.blogspot.com/
Chcemy także podziękować za zainteresowanie blogiem! Zmotywowałyście nas do pisania, także obiecujemy wam jeszcze więcej imaginów.
Oto strony:
Hi! We're One Direction :3
Wiesz dlaczego jestem sama ? Bo poczekam na Horana . ; 3
Moja mama jeszcze nie wie, że ma pięciu zięciów.
Gwałcę replay, gdy słucham One Direction.
One Direction - Informacje, imaginy, zdjęcia, itd
Hejtujesz 1D, czemu? Bo osiągnęli coś, o czym możesz pomarzyć.
Forever 1D
One Direction jest jak koka, uzależnia.
Mam bzika na punkcie One Direction
Polish Directioners Forever
Harry moim bogiem, a Niall nałogiem.
One Direction moją kokainą. :3
One Direction moim życiem.
Mój mąż ma na imię Niall. Tak tak Niall Horan. :>
Harry Styles is f*ckin' perfect
tastemedrinkmysoulandleave.blogspot.com
http://two-different-worldss.blogspot.com/
#3 Niall cz.1
Już rano czekał pod moim domem w samochodzie. Wzięłam torbę i zajęłam miejsce obok blondyna.
-No cześć, piękna.- powiedział chłopak.
-Hej, Niall- odparłam i zarumieniłam się lekko w odpowiedzi na jego słowa.
-Mam pomysł. Po przyjeździe możemy popływać łódką po jeziorze. Co ty na to, mała?
-Hmm… może być fajnie.- odparłam.
Gdy dojechaliśmy Niall wziął wszystkie torby i odstawił je do salonu. Przywitał mnie uroczy domek wśród pięknego krajobrazu. Jezioro odbijało wszystko jak lustro. Przy domku była śliczna weranda, na której były piękne, kolorowe kwiaty w doniczkach. Nie mogłam uwierzyć, że chłopak sam tu urządził.
-Wow, ładnie tu.- powiedziałam cicho.
-Też lubię to miejsce. To taka ucieczka od rzeczywistości- mówił chłopak przygotowując łódkę do rejsu.- No, wskakuj! Płyniemy!- powiedział w końcu.
Zajęłam miejsce obok blondyna. Było cudownie. Roześmiani płynęliśmy, nie zważając na kierunek rejsu. Z kieszeni wypałd mi iPod i wstałam, by po niego sięgnąć. W tym momencie łódka się przechyliła. Niall wstał szybko, by mnie złapać, lecz po chwili sam wpadł do wody.
-Przepraszam, Niall. Nic ci nie jest?- krzyczałam podając dłoń blondynowi.
-Niee, nic się nie stało, kochana. – odparł roześmiany chłopak. To był właśnie Niall- cieszył się nawet z tego, że wrzuciłam go do wody- ale może już wracajmy, bo trochę mi zimno.-dodał.
Gdy Niall wszedł już na pokład łódki, objęłam go, aby nie marzł. Kiedy dotarliśmy do brzegu, blondyn podał mi rękę i pomógł mi wyjść. Domek w środku okazał się równie uroczy, co na zewnątrz. Niall poszedł pod prysznic, a ja w tym czasie zaczęłam robić kolację . Po chwili wyszedł z łazienki. Krople wody ze zmierzwionych włosów kapały na jego czoło. Wyglądał jeszcze bardziej seksownie niż zawsze. Te jego błękitne tęczówki od początku robiły na mnie wrażenie, nie mogłam sobie z tym poradzić. Muszę przyznać, że Niall to jeden z najprzystojniejszych chłopaków jakiego poznałam… Chciałam , żeby nasza przyjaźń przerodziła się w coś więcej. Musimy jednak lepiej się poznać.
Po kolacji Niall pokazał mi pokój gościnny.
-Oczywiście, jeśli chcesz, możesz spać ze mną...- zaproponował.
-Nial... chodzi o to, że na razie wolałabym spać sama.- odparłam lekko zmieszana.
-Jasne.
-To idę teraz się wykąpać, ale jest jeden problem... Zapomniałam piżamy.
-Poczekaj, zaraz przyniosę ci jakieś moje ciuchy.- odpowiedział blondyn i po chwili podał mi luźną, błękitną kosulkę.
~~
-Ślicznie wyglądasz.- powiedział, niemal pożerając mnie wzrokiem, gdy wyszłam z łazienki.
-Dziękuję, na pewno to zasługa twoich ubrań.- zażartowałam.
Gdy położyłam się już do łóżka Niall przyszedł i pocałował mnie lekko w policzek na dobranoc. To było miłe z jego strony. Był taki czuły… Może nie ma na co czekać i powinnam już teraz dać mu szansę?
Nagle usłyszałam głośne pukanie do okna. Wstałam , aby zobaczyć kto to. Pewnie Niall coś chce, lub robi sobie ze mni żarty. To, co ujrzałam, sprawiło, że niemal zamarłam… W oknie dostrzegłam twarz jakiegoś mężczyzny z obleśnym uśmiechem na ustach. Przerażona pobiegłam szybko do sypialni blondyna.
-Niall, Niall, obudź się! Ktoś był za oknem! Ktoś mnie obserwował!- mówiłam drżącym ze strachu głosem.
-Dobrze już, cii, spokojnie, przy mnie jesteś bezpieczna.- powiedział i przytulił mnie mocno. Wtuliłam się w jego włosy i poczułam ten charakterystyczny zapach, który już od dawna był moim ulubionym.
-Choć, piękna. Sprawdzimy ,czy ktoś tam jest.- powiedział chłopak i okrył mnie swoją bluzą. Objęci obeszliśmy dom wokół i zamknęliśmy wszystkie drzwi.
-Teraz to na pewno nie pozwolę Ci spać samej.- powiedział ucieszony Niall.
-Teraz to nawet bym się nie odważyła spać sama.- zauważyłam.
Razem położyliśmy się do łóżka. W nocy Niall przez cały czas mnie obejmował. Czułam się tak cudownie i bezpiecznie w jego ramionach… Rano równocześnie otworzyliśmy oczy i spojrzeliśmy się na siebie.
-Dzień dobry.- powiedział chłopak.
-Dzień dobry. -odparłam lekko zaspana. W tym własnie momencie Niall pocałował mnie lekko. Najpierw pocałunki były delikatne, potem coraz bardziej namiętne. Po chwili zapomnienia wstaliśmy, aby wspólnie przygotować coś na śniadanie.
-I jak się czujesz po wczorajszym?- spytał blondyn.
-Hmm… Dzięki tobie dużo lepiej.- uśmiechnęłam się do chłopaka.
-Za tydzień robię tu imprezę, mam nadzieje, że będziesz. Przyjdą chłopacy z zespołu i inni nasi znajomi. Co ty na to?
-To świetnie, już dawno nie bawiłam się na żadnej imprezie.- stwierdziłam ucieszona- Niall, dzisiaj muszę wracać do domu, obiecałam przyjaciółce, że pomogę jej urządzić mieszkanie.
-Jasne, jak chcesz, mogę Cię odwieźć. Mam jeszcze tylko pytanie?
-Tak?
-Czy to… co stało się rano… no wiesz…- mówił- to oznacza , że… jesteśmy razem?- spytał wkońcu
-A chciałbyś tego, Niall?- zapytałam i zmniejszyłam dzielącą nas odleglość.
-Nie chciałbym niczego na świecie bardziej niż tego, by z Tobą być.- uśmiechnął się niepewnie. W odpowiedzi złożyłam mocny pocałunek na ustach zdezorientowanego chłopaka. Gdy się od siebie oderwaliśmy, Niall poinformował mnie, że zadzwonił już na policję i zakłada alarm wokół domku. Później po długiej rozmowie teraz już MÓJ chłopak odwiózł mnie do domu.
~~
Te kilka dni bez Niallera minęły szybko. Umówiliśmy się, że pojadę z nim na działkę dzień przed imprezą, aby pomóc mu wszystko przygotować. Około godziny 17 Niall był już pod moim domem. Gdy dojechaliśmy na miejsce, doznałam szoku. Na werandzie wszędzie leżały świece, a na stole czekała już kolacja. Chłopak wręczył mi bukiet białych róż i zaprosił do stołu. Myślałam, że takie romantyczne sceny zdarzają się tylko w filmach. Cała ta miłość była jak z romantycznego filmu.
-Pięknie to wszystko przygotowałeś.- odparłam siadając do kolacji.
-Dla ciebie wszystko, kochanie.- odpowiedział blondyn.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.- powiedział- i chcę się ciebie o coś zapytać.
-Nie wstydź się, mi możesz powiedzieć wszystko.- zaczęłam, aby zachęcić chłopaka.
-Kotku, chodzi o to że… wiem że być może jest jeszcze za szybko, ale nasza miłośc jest coraz większa, więc chcę w końcu pokazać światu, że jesteś moja. [T.I], czy zostaniesz moją żoną, moją panią Horan?- powiedział drżącym z przejęcia głosem.
W moich oczach pojawiły się łzy. Łzy szczęścia.
-Z przyjemnością. –powiedziałam i rzuciłam mu się w ramiona. Już wyobraziłam sobie nas przed ołtarzem…
HazzGirl
Hej! A więc kolej na Nialla;) Jak wam się podoba? Piszcie w komentarzach ;* Niedługo, mianowicie we wtorek lub środę pojawi się druga część, a w tej, oj będzie się działo, obiecuję ;)
Zapraszam do czytania, komentowania, brania udziału w ankietach i składania zamówień w komentarzach ;* Dzięki, że jest was już tak dużo!
#2 Harry cz.1
Nie wiem co sobie wyobrażałam przychodząc tu. Czy ja w ogóle myślałam?! Chyba nie. Jak zawsze musiałam wymyśleć coś głupiego. Taka już byłam. Najpierw coś robiłam, a dopiero potem próbowałam naprawić popełnione wcześniej błędy. Niestety moje szczęście się skończyło i teraz musiałam znaleźć wyjście z zaistniałej sytuacji.
Na dworze panował mrok. Słońce dawno schowało się za horyzontem, ustępując miejsca nocy. Stałam tak w ślepym zaułku, nie mając zbyt wielu wyjść. Jeżeli chciałam się stąd wydostać, musiałam coś wykombinować. W innym wypadku moje życie mogło ulec zmianie.
Stałam na przeciwko nich. Widziałam to, przyglądali mi się zawzięcie. Banda trojga chłopaków, każdy z nich w podobnym wieku. Ubrani w luźny dres, za duże spodnie i kaptury przez co miałam problem by moć rozpoznać ich twarze. Powoli zaczęłam żałować, że przyjechałam do tego cholernego miasta.
Niestety Londyn nie należał do bezpiecznych miejsc. Ścierali się tu ze sobą ludzie z różnych środowisk. Pijacy, dealerzy narkotyków, gwałciciele, takich typków zapewne tu nie brakowało. Pozostało jedynie pytanie, która z tych grup stała przede mną.
'Spróbuj zachować spokój'- mówiłam w duchu. Nie było to jednak takie łatwe. Szybko opanował mnie strach i myśl, co się ze mną stanie. Musiałam coś wymyśleć. W końcu zawsze jest jakieś wyjście. Prawda? Starałam sobie przypomnieć jakieś podstawy samoobrony. Jakieś proste chwyty, które mogłyby unieruchomić przeciwnika chociaż na chwilę. W najgorszym wypadku mogłam krzyczeć, ale czy ktokolwiek usłyszałby mnie, tego nie byłam pewna.
Chłopacy w kapturach zaczęli zbliżać się do mnie, a ja jeszcze bardziej starałam się od nich oddalić. Nie wiedziałam jak daleko ode mnie znajduje się ściana. Niestety szybko okazało się, że jest ona tuż za mną. Poczułam chłód i wilgoć na moich plecach.
-Teraz już nam nie uciekniesz, kotku- odezwał się jeden z nich - Chłopacy, bierzcie ją.
Odległość między nami drastycznie zmalała. Czułam ich oddech na moich policzkach, ich obrzydliwe ręce próbujące rozpiąć mi kurtkę. 'Bądź silna'- powiedziałam sobie. Zaczęłam się szarpać nie pozwalając im zdjąć mojego odzienia. Jeden z nich złapał mnie mocniej, aby tamci mogli kontynuować to, co zaczęli. I wtedy uświadomiłam coś sobie. Do głowy przyszła mi złota myśl.
Szybko kopnęłam jednego z moich prześladowców w krocze. Chłopak odskoczył, a jego znajomi stali w miejscu, nie wiedząc co robić.
Wykorzystałam tę sytuację, by uciec. Oderwałam się od ściany i popędziłam przed siebie. Wybiegłam z ciemności wprost na jedną z większych ulic. Światła ulicznych lamp sprawiły, iż poczułam się trochę bezpieczniej. Targały mną różne emocje. Byłam chyba po prostu szczęśliwa, że udało mi się uciec. Mimo wszystko nie zwolniłam i biegłam dalej.
Co chwilę jacyś przypadkowi przechodnie krzyczęli za mną, wymachując zawzięcie rękoma. Zbytnio nie przejmowałam się tym, co pomyślą o mnie inni ludzie. Przecież i tak nigdy więcej ich nie spotkam. Nie miałam, więc powodów, by przejmować się opinią na swój temat.
Byłam już spory kawałek drogi od nieszczęsnego zaułka, a mimo wszyskto nadal pozostał strach, że banda tych chłopaków dogoni mnie i brutalnie zgwałci.
Odwróciłam się, by upewnić się, że nie biegną tuż za mną i wtedy wpadłam na kogoś, przewracając się na chodnik.
-Przepraszam, nie chciałam.- rzuciłam i od razu się podniosłam.
-Nic ci nie jest?- zapytał chłopak. Obejrzałam się za siebie i zobaczyłam bujne loczki mojego rozmówcy.
-Chyba nie. Dzięki, że pytasz- powiedziałam lekko zmieszana- widzisz... spieszę się gdzieś. Jeszcze raz sorry za wszystko.
Miałam już odejść, gdy chłopak złapał mnie za rękę.
-Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale czemu jesteś bez kurtki w środku zimy? -spytał. Fakt, byłam bez kurtki. Dopiero teraz to do mnie dotarło. Wcześniej nawet nie poczułam chłodu.
-Przepraszam, spieszę się.- ponowiłam, wyswobodzając rękę z jego uścisku. Nie chciałam, żeby ktoś dowiedział się o tym, a już na pewno nie pierwszy lepszy chłopak poznany przypadkowo na ulicy. Nie mówiąc nic więcej odbiegłam od niego. Zobaczyłam jasny szyld i weszłam do pobliskieo sklepu. Uchyliłam drzwi, gdy do moich uszu dobiegł czyiś głos.
-Proszę, zaczekaj chwilę.- odwróciłam się i zobaczyłam Harrego Styles'a. To by tłumaczyło, czemu widziałam te śliczne, brązowe loczki. Nie wiedziałam, co ze sobą począć. W końcu stał przede mną członek znanego na całym świecie zespołu One Direciton. Ledwo panowałam nad sobą, by nie zacząć piszczeć, tak jak te wszystkie fanki. Powoli wypuściłam powietrze z płuc.
-Dobra. Możemy wejść do środka?- zaproponowałam pokazując na drzwi- Wiesz, jest trochę zimno.
-Ok, nie ma problemu.- powiedział i jednocześnie zdjął swoją kurtkę, podając mi ją.
-Nie, dzięki. To naprawdę miło z twojej strony, ale nie mogę jej założyć. Nie chcę, żebyś przeze mnie zachorował, czy coś w tym stylu- powiedziałam onieśmielona.
-Nie wygłupiaj się- zaśmiał się. Harry podszedł do mnie i okrył mnie swoją kurtką- Do twarzy ci w tym.
Chłopak zaśmiał się znów, ukazując przy tym te jego piękne, sławne dołeczki.
-Dziękuję.- wyszeptałam spoglądając na niego. Nasze oczy spotkały się po raz pierwszy i wtedy poczułam jak moje policzki oblewają wielkie rumieńce.
-To co ci się stało?- tym pytaniem chłopak wyrwał mnie z zamyślenia.
-Nic, wybierałam się na imprezę.- powiedziałam ni stąd ni zowąd.
-Dobra, powiedzmy że ci wierzę. A czemu wyszłaś w środku zimy, a na dodatek nocą bez kurtki?- jak widać Harry nie dał się nabrać.
-Ok, to wszystko jest troszeczkę skomplikowane- odrzekłam- A nie chciałabym marnować Twojego czasu. Pewnie masz wiele ciekawszych planów na wieczór, niż słuchanie moich wymięków.
-Akurat nie miałem nic w planach, aż do teraz.- zwrócił się w moim kierunku- Może odprowadzić cię do domu? Miałabyś czas, by móc mi wszystko na spokojnie opowiedzieć... A w ogóle to jestem Harry.
-Wiem- rzuciłam a chłopak zrobił dziwną minę -w końcu kto cię nie zna?! Jesteś prawie w każdej gazecie...
-Czyli jednak jesteś fanką- rzekł - Na szczęście nie zachowujesz się tak jak wszystkie i nie mdlejesz na mój widok.
-Hahaha, zabawny jesteś- zaczęłam się śmiać a Harry dołączył do mnie. Dzięki niemu oderwałam się na chwilę od rzeczywistości i zapomniałam o tym, co się przed chwilą wydarzyło. Zapomniałam aż do teraz, gdyż w szybie mignęły mi znajome postacie.
-To powiesz mi chociaż jak masz na imię?- spytał lekko zmieszany Hazza.
-[T.I.]
MissPotatoe
Heej! Nie wiem czy wam się spodoba? Komentujcie- to bardzo pomaga. Druga część pojawi się niedługo, a w między czasie dodamy inne imaginy. Nie zapomnijcie o składaniu zamówień, nie wstydźcie się swoich pomysłów. Do odważnych świat należy!!! Z góry dzięki za wszystko. Bye
Na dworze panował mrok. Słońce dawno schowało się za horyzontem, ustępując miejsca nocy. Stałam tak w ślepym zaułku, nie mając zbyt wielu wyjść. Jeżeli chciałam się stąd wydostać, musiałam coś wykombinować. W innym wypadku moje życie mogło ulec zmianie.
Stałam na przeciwko nich. Widziałam to, przyglądali mi się zawzięcie. Banda trojga chłopaków, każdy z nich w podobnym wieku. Ubrani w luźny dres, za duże spodnie i kaptury przez co miałam problem by moć rozpoznać ich twarze. Powoli zaczęłam żałować, że przyjechałam do tego cholernego miasta.
Niestety Londyn nie należał do bezpiecznych miejsc. Ścierali się tu ze sobą ludzie z różnych środowisk. Pijacy, dealerzy narkotyków, gwałciciele, takich typków zapewne tu nie brakowało. Pozostało jedynie pytanie, która z tych grup stała przede mną.
'Spróbuj zachować spokój'- mówiłam w duchu. Nie było to jednak takie łatwe. Szybko opanował mnie strach i myśl, co się ze mną stanie. Musiałam coś wymyśleć. W końcu zawsze jest jakieś wyjście. Prawda? Starałam sobie przypomnieć jakieś podstawy samoobrony. Jakieś proste chwyty, które mogłyby unieruchomić przeciwnika chociaż na chwilę. W najgorszym wypadku mogłam krzyczeć, ale czy ktokolwiek usłyszałby mnie, tego nie byłam pewna.
Chłopacy w kapturach zaczęli zbliżać się do mnie, a ja jeszcze bardziej starałam się od nich oddalić. Nie wiedziałam jak daleko ode mnie znajduje się ściana. Niestety szybko okazało się, że jest ona tuż za mną. Poczułam chłód i wilgoć na moich plecach.
-Teraz już nam nie uciekniesz, kotku- odezwał się jeden z nich - Chłopacy, bierzcie ją.
Odległość między nami drastycznie zmalała. Czułam ich oddech na moich policzkach, ich obrzydliwe ręce próbujące rozpiąć mi kurtkę. 'Bądź silna'- powiedziałam sobie. Zaczęłam się szarpać nie pozwalając im zdjąć mojego odzienia. Jeden z nich złapał mnie mocniej, aby tamci mogli kontynuować to, co zaczęli. I wtedy uświadomiłam coś sobie. Do głowy przyszła mi złota myśl.
Szybko kopnęłam jednego z moich prześladowców w krocze. Chłopak odskoczył, a jego znajomi stali w miejscu, nie wiedząc co robić.
Wykorzystałam tę sytuację, by uciec. Oderwałam się od ściany i popędziłam przed siebie. Wybiegłam z ciemności wprost na jedną z większych ulic. Światła ulicznych lamp sprawiły, iż poczułam się trochę bezpieczniej. Targały mną różne emocje. Byłam chyba po prostu szczęśliwa, że udało mi się uciec. Mimo wszystko nie zwolniłam i biegłam dalej.
Co chwilę jacyś przypadkowi przechodnie krzyczęli za mną, wymachując zawzięcie rękoma. Zbytnio nie przejmowałam się tym, co pomyślą o mnie inni ludzie. Przecież i tak nigdy więcej ich nie spotkam. Nie miałam, więc powodów, by przejmować się opinią na swój temat.
Byłam już spory kawałek drogi od nieszczęsnego zaułka, a mimo wszyskto nadal pozostał strach, że banda tych chłopaków dogoni mnie i brutalnie zgwałci.
Odwróciłam się, by upewnić się, że nie biegną tuż za mną i wtedy wpadłam na kogoś, przewracając się na chodnik.
-Przepraszam, nie chciałam.- rzuciłam i od razu się podniosłam.
-Nic ci nie jest?- zapytał chłopak. Obejrzałam się za siebie i zobaczyłam bujne loczki mojego rozmówcy.
-Chyba nie. Dzięki, że pytasz- powiedziałam lekko zmieszana- widzisz... spieszę się gdzieś. Jeszcze raz sorry za wszystko.
Miałam już odejść, gdy chłopak złapał mnie za rękę.
-Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale czemu jesteś bez kurtki w środku zimy? -spytał. Fakt, byłam bez kurtki. Dopiero teraz to do mnie dotarło. Wcześniej nawet nie poczułam chłodu.
-Przepraszam, spieszę się.- ponowiłam, wyswobodzając rękę z jego uścisku. Nie chciałam, żeby ktoś dowiedział się o tym, a już na pewno nie pierwszy lepszy chłopak poznany przypadkowo na ulicy. Nie mówiąc nic więcej odbiegłam od niego. Zobaczyłam jasny szyld i weszłam do pobliskieo sklepu. Uchyliłam drzwi, gdy do moich uszu dobiegł czyiś głos.
-Proszę, zaczekaj chwilę.- odwróciłam się i zobaczyłam Harrego Styles'a. To by tłumaczyło, czemu widziałam te śliczne, brązowe loczki. Nie wiedziałam, co ze sobą począć. W końcu stał przede mną członek znanego na całym świecie zespołu One Direciton. Ledwo panowałam nad sobą, by nie zacząć piszczeć, tak jak te wszystkie fanki. Powoli wypuściłam powietrze z płuc.
-Dobra. Możemy wejść do środka?- zaproponowałam pokazując na drzwi- Wiesz, jest trochę zimno.
-Ok, nie ma problemu.- powiedział i jednocześnie zdjął swoją kurtkę, podając mi ją.
-Nie, dzięki. To naprawdę miło z twojej strony, ale nie mogę jej założyć. Nie chcę, żebyś przeze mnie zachorował, czy coś w tym stylu- powiedziałam onieśmielona.
-Nie wygłupiaj się- zaśmiał się. Harry podszedł do mnie i okrył mnie swoją kurtką- Do twarzy ci w tym.
Chłopak zaśmiał się znów, ukazując przy tym te jego piękne, sławne dołeczki.
-Dziękuję.- wyszeptałam spoglądając na niego. Nasze oczy spotkały się po raz pierwszy i wtedy poczułam jak moje policzki oblewają wielkie rumieńce.
-To co ci się stało?- tym pytaniem chłopak wyrwał mnie z zamyślenia.
-Nic, wybierałam się na imprezę.- powiedziałam ni stąd ni zowąd.
-Dobra, powiedzmy że ci wierzę. A czemu wyszłaś w środku zimy, a na dodatek nocą bez kurtki?- jak widać Harry nie dał się nabrać.
-Ok, to wszystko jest troszeczkę skomplikowane- odrzekłam- A nie chciałabym marnować Twojego czasu. Pewnie masz wiele ciekawszych planów na wieczór, niż słuchanie moich wymięków.
-Akurat nie miałem nic w planach, aż do teraz.- zwrócił się w moim kierunku- Może odprowadzić cię do domu? Miałabyś czas, by móc mi wszystko na spokojnie opowiedzieć... A w ogóle to jestem Harry.
-Wiem- rzuciłam a chłopak zrobił dziwną minę -w końcu kto cię nie zna?! Jesteś prawie w każdej gazecie...
-Czyli jednak jesteś fanką- rzekł - Na szczęście nie zachowujesz się tak jak wszystkie i nie mdlejesz na mój widok.
-Hahaha, zabawny jesteś- zaczęłam się śmiać a Harry dołączył do mnie. Dzięki niemu oderwałam się na chwilę od rzeczywistości i zapomniałam o tym, co się przed chwilą wydarzyło. Zapomniałam aż do teraz, gdyż w szybie mignęły mi znajome postacie.
-To powiesz mi chociaż jak masz na imię?- spytał lekko zmieszany Hazza.
-[T.I.]
MissPotatoe
Heej! Nie wiem czy wam się spodoba? Komentujcie- to bardzo pomaga. Druga część pojawi się niedługo, a w między czasie dodamy inne imaginy. Nie zapomnijcie o składaniu zamówień, nie wstydźcie się swoich pomysłów. Do odważnych świat należy!!! Z góry dzięki za wszystko. Bye
Subskrybuj:
Posty (Atom)



